Czy jest na świecie lepszy gołąb?
Czy jest na świecie lepszy gołąb od płowego samczyka o numerze rodowym PL-020-03-808 – wyhodowanego w gołębniku Karola Paszka w Ustroniu? Odpowiedź na to pytanie zależy od kryteriów, jakie przed takim gołębiem postawimy. Od tego, wedle czego będziemy go oceniać. Jakie cechy, czy osiągnięcia uznamy za najcenniejsze? Czy weźmiemy pod uwagę ilość zdobytych konkursów w kolejnych latach, w najlepszym sezonie, czy w całej karierze? Czy może za najważniejszą uznamy ilość czołowych konkursów i siłę konkurencji, w jakiej zostały zdobyte? Ktoś może wziąć pod uwagę wszechstronność ptaka, czyli umiejętność zdobywania konkursów na każdym dystansie: krót¬kim, średnim i dalekim. A jeśli do tego gołąb miałby wysokie walory rozpłodowe, czyli wiernie przekazywałby swoje cechy na potomstwo, to mielibyśmy do czynienia z wyjątkowym gołębiem. Jaki to jest ów płowy samczyk Karola Paszka? Czego dokonał w dotychczasowej karierze lotowej? Kto spojrzy na jego wyniki lotowe, ten uzna, że są wyjątkowe, imponujące by nie powiedzieć fenomenalne.




Postanowiłem odwiedzić Karola Paszka, popatrzyć na jego asa, zbadać go w ręku, sfotografować go i popytać o to, jaki to gołąb, jak został uchowany, o jego walory i historię życia. A oto, co mówi o nim jego hodowca, opiekun i właściciel w jednej osobie – kolega Karol Paszek.
A zatem „Płowy” kolegi Paszka może się podobać. To taki współczesny piękny lotnik.
„Płowy” ma bogate upierzenie – jakie zwykle miewają gołębie tej barwy. Pióra ma dobrej jakości; miękkie, jedwabiste, zawsze ściśle przylegające do korpusu. To oznaka zdrowia. Kościec stabilny, mocny, bar¬dzo dobrze spięty w widełkach. Mostek raczej dłuższy, nie za płytki, ale i niezbyt głęboki. Całość obudowana silnymi mięśniami. „Płowy” ma kapitalne skrzydło o rzadko spotykanym kształcie. To skrzydło jest średnio długie – ani krótkie, ani długie; opadające, od korpusu w dół. Lubię takie skrzydło. Jest średnio napięte. „Płowy” nie „ciągnie” skrzydła, pozwala je sobie rozłożyć. To wszystko – dobre cechy, optymalne. Jednym słowem „Płowy” ma czym lecieć. „Płowy” to gołąb wyjątkowo spokojny; to prawie flegmatyk. Jest inteligentny, bystry, uważny, bacznie obserwuje, co się wokół dzieje. Gdy do gołębnika wejdzie ktoś obcy, to niepostrzeżenie – na wszelki wypadek – chowa się w celi. „Płowy” ma psi rozum; rozum wytrenowanego psa rasowego. Chowa się przed obcymi, ponieważ nie lubi być brany do ręki. Nie chce, by go dotykać. Dlatego niechętnie go daję w obce ręce; bo szarpie się, wierci, kręci. Łatwo mu wtedy wyrwać pióra. Mnie nie unika, nie wykręca się, ale obcego od razu wyczuwa.

Czy jest zazdrosny o samicę?
Nie jest zazdrosny. Jest zrównoważony. Jest za to bardzo przywiązany do celi. Ma ciągle tę samą. Broniąc jej jest bardzo waleczny. Pilnuje jej; cały dzień siedzi sobie u wejścia. Przy próbie zajęcia swego terytorium, intruz nie ma szans.
Jak chowa potomstwo? Czy jest dobrym i troskliwym ojcem?
Jakie „Płowy” ma zdrowie? Czy kiedyś chorował?
Jak został uchowany?
Jego matką jest niebieska samiczka z belgijską obrączką rodową. Otrzymałem ją w prezencie od Czesława Żurawskiego. Jest z rocznika 1999, żyje jeszcze, ale nie nosi już jaj. Miała trzy lata, gdy go spłodziła. Nie znam jej pochodzenia, nie wiem też, czy była lotowana. Ojcem „Płowego” był również płowy samczyk. Pochodził z hodowli z Niemiec. Też nie znam jego korzeni. Niestety, już nie żyje. Cztery lata temu został zjedzony przez kunę, która wdarła się do gołębnika. Do Polski trafił jako ptak dorosły. Podobno w Niemczech był lotowany.
To był ładny gołąb – wspomina Paszek; był jasno płowy, prawie srebrny; na jasnym oku; taki „Glazer”. Jego syn „808” jest bardzo podobny do ojca. Stary ojciec miał jedną wadę. Miał „głęboki” mostek. U mnie nie był już lotowany. Był zamknięty w wolierze. Nie miałem rodowodów ani ojca, ani matki płowego. Jedynie karty tożsamości.

Po kim – Pana zdaniem – nasz bohater as „Płowy 808” odziedziczył te walory? Czy to obaj partnerzy tak dobrze „pasowali” do siebie, czy też syn odziedziczył cechy po jednym z rodziców?
Czy „Płowy” miał rodzeństwo?
Miał płową siostrę „809”, z tego samego gniazda. Płowy „808” jako młódek był najlepszym lotnikiem, ona była trzecia. Wyglądała jak samczyk. I jako samczyka sprzedałem ją pewnemu leśnikowi z kieleckiego, który był tu u mnie na locie. Z tego lotu „Płowy” wrócił jako pierwszy, ona była druga. Potem, gdy się okazało, że jest samiczką, odkupiłem ją z powrotem od niego. Po jakimś czasie wypuściłem ją. Uderzyła w płot – być może uciekając przed jastrzębiem – złamała sobie skrzydło i uszkodziła kość piersiową. Obecnie jest u kolegi w Niemczech. Z tej pary był jeszcze samczyk „820”, również płowy; brat „Płowego 808” i płowej „809”. Obecnie jest u kolegi w Ustroniu. Nie jest lotowany, jest w rozrodzie. Często go pożyczam. Potomstwo po nim wspaniale leci. Rok wcześniej, w roku 2002 z tej pary uchowałem dwie samiczki. Podarowałem je koledze, Czesławowi Żurawskiemu, który przywiózł mi matkę „Płowego”. Jedna z nich już nie żyje, ale wydawała kapitalne gołębie. Druga jest jeszcze w Ustroniu.

A potomstwo po „Płowym 808”?
Ile samiczek miał „Płowy”?
Czy płowy jest dobrym rozpłodowcem?
Czy wartość potomstwa po „Płowym” nie zależy od barwy upierzenia, z jakim się rodzą? Czy czasem płowe nie są najlepsze?
Czy „Płowy” lata z gniazda, czy jako wdowiec?
Co lepiej mu służy; gniazdo, czy wdowieństwo?
Jak jest przygotowywany do lotów? Czy jego partnerka też lotuje, czy czeka na niego w celi?
Czy stosuje Pan wobec „Płowego” jakieś dodatkowe triki?
„Płowy” jest traktowany identycznie, jak inne samce. Jedynie pod koniec sezonu, trzy, cztery loty przed zakończeniem, otwieram mu dodatkowo małą celę zrobioną tuż przy jego celi. Obejmuje ją ochoczo, z zadowoleniem. Teraz ma dwie. Broni ich i strzeże przed intruzami. To jest dla niego dodatkowa motywacja. Ale zauważyłem, że najlepiej „robi mu” dodatkowy tydzień odpoczynku. Relaksuje się wówczas dwa tygodnie. W następnym locie jest nie do pokonania. Wówczas zawsze jest pierwszy w oddziale. Praktykowałem to w tym roku. W ubiegłym roku był najlepszym lotnikiem rejonu. Miał wynik: 13/13. Ale dziś uważam, że był zanadto eksplo¬atowany. Był wprawdzie dwa razy pierwszy, razy drugi, raz trzeci, raz czwarty i raz piąty; ale nie był tak szybki, jak w tym roku, gdy go trochę przyoszczędziłem. W tym sezonie ma więcej pierwszych miejsc. Tak powinien być lotowany zawsze.
Czy eksploatuje go Pan również w rozpłodzie? Ile chowa młódków w sezonie?
W jakiej formie „Płowy” wraca z lotu?
Czy to jest gołąb wszechstronny, czy tylko na loty jednodniowe do 500 km?
Z jakiej odległości odbył najdalszy lot?
Dlaczego „Płowy” nie był koszowany na loty najdalsze, np. na „maratony” z odległości rzędu 800 km?
Jaki lot bardziej mu odpowiada; łatwy, czy trudny?
„Płowy” lubi raczej trudniejsze loty. Ale wraca też pierwszy z szybkich lotów; przy prędkości rzędu 1700 m/minutę. Doskonale radzi sobie z ciężkim lotem. W dotychczasowej karierze nieraz wypadło mu lecieć w bardzo trudnych warunkach. Leciał w upałach, przy przeciwnym wietrze. Nie straszne mu są burze, ulewne deszcze; kiedyś lało, jak z cebra, a on w tej ulewie wraca jako pierwszy.

Czy zdarzyło mu też spóźnić się? Czy kiedyś nie zdobył konkursu?
Najbardziej charakterystyczne przeżycie z nim związane?
Kolega Paszek w przyszłym roku zamierza nadal nim lotować. Obecnie jesienią i zimą „Płowy” korzysta z wolności. Codziennie lata wokół gołębnika. Jego opiekun wiele ryzykuje, wypuszczając go codziennie. Wierzy jednak w to, że jego pupil nie pozwoli się złapać jastrzębiowi. Czy nie byłoby lepiej zamknąć go w wolierze i wypuścić dopiero wiosną?
Obawiam się, że gdy nie będzie codziennie latać, to się zastoi, „wybije z rytmu”. Gdy go wiosną wypuszczę, jastrząb łatwo go złapie. Zimą ginie mi mniej gołębi od jastrzębi niż wiosną i latem.
A może warto byłoby zaprzestać nim lotowania i chować po nim potomstwo; skoro jest tak dobrym reproduktorem? Można by w oparciu o niego zbudować szczep. Wielu na Zachodzie tak czyni. Tam zakłada się hodowle na ptakach o znacznie skromniejszych osiągnięciach.
Komentarz
Czy „Płowy” Karola Paszka z Ustronia może rzeczywiście konkurować o miano najlepszego gołębia na świecie? Owszem, ma wszelkie dane ku temu. Odbył 57 lotów, zdobył 55 konkursów. 12 razy był pierwszy; czyli co 5 lot siadał jako pierwszy w oddziale. Spudłował tylko dwa razy. Dwa razy nie zdobył konkursu na 57 lotów. To niezwykłe wyczyny. Czy „Płowy” jest gołębiem wszechstronnym typu „allround” trudno do końca powiedzieć, ponieważ najdłuższy lot odbył z odległości około 830 km. Nigdy nie był na locie z odległości rzędu 1000 km. Ale potrafi nocować poza domem. Nie straszne mu upały, deszcze, burze i przeciwne wiatry. I wtedy potrafi być pierwszy. Najprawdopodobniej poradziłby sobie też z lotem dłuższym. Oprócz nadzwyczajnych walorów lotowych „Płowy” płodzi też doskonałe potomstwo. Jego dzieci co najmniej mu dorównują. Dobrze lecą też wnuki. Wygląda na to, że on sam, lub może któreś z rodziców miało tę dominującą siłę przekazywania cech na potomstwo; i to w kilku kolejnych pokoleniach. Zdarzają się takie gołębie. Schlepphorst nazywa ich perłami hodowlanymi; które należy przeznaczyć do rozpłodu.
Jakie walory ma „Płowy 808”? Co sprawia, że jest tak szybki?
Po pierwsze. Ma widać doskonały zmysł orientacji i nawigacji przestrzennej, co pozwala mu obierać najkrótszą, czy też optymalną drogę do domu.
Po drugie. Jest zapewne indywidualistą. Potrafi wcześnie oderwać się od stada i lecieć setki kilometrów sam, w pojedynkę.
Po trzecie. Jest bardzo przywiązany do gołębnika. Ma upór i niezłomną wolę powrotu.
Po czwarte. Ma widać doskonałe warunki fizyczne. Umięśnienie, kościec, sprawnie funkcjonujące organy wewnętrzne.
Po piąte. Ma rdzenne zdrowie, dzięki któremu może w pełni wykorzystać wszystkie swoje walory.
Wreszcie ma też warunki optymalne stworzone mu przez hodowcę. Zdrowy gołębnik, karma, opieka i motywacja. To dopełnia sukcesu.
Jak jest jego przyszłość? Najprawdopodobniej pojedzie na olimpiadę do Dortmundu. A potem? Zobaczymy, co zdecyduje jego opiekun. Czy będzie nim dalej lotować? Czy może przeznaczy go do rozrodu? A może ulegnie pokusie i po prostu za dobre pieniądze sprzeda go?